Kartkówka „ze słówek” … naprawdę?

Kategorie CODZIENNA NAUKA,SŁOWNICTWO

Wszyscy uczyliśmy się języka obcego w szkole i pewnie każdy nasz podręcznik oraz każdy nauczyciel wprowadzał podział na nauczanie i sprawdzanie wiedzy z zakresu słownictwa i gramatyki.

Chciałabym dziś poświęcić chwilę praktykom związanym z nauczaniem nowych słów. Będzie kartkówka ze słówek!Z moich doświadczeń (zwłaszcza z językiem angielskim) wynika, że zwykle wprowadzanie nowości/poszerzanie zasobu słów odbywa się w jak najbardziej sztuczny sposób. Wypisywanie słówek z tekstu, opanowanie słówek z całego rozdziału podręcznika albo (o zgrozo) ksero kilku stron ze słownika tematycznego do opanowania… Czy kiedyś komuś udało się zapamiętać wyuczone strony słówek na dłużej niż do tytułowej kartkówki?

Nie wiem, z czego wynika sympatia do tego rodzaju sprawdzianów i czy nadal jest to takie modne, jak miało to miejsce kilka-kilkanaście lat temu. Czy to wymogi programowe, czy system oceniania wymuszał na nauczycielach takie pomysły? Sama bardzo lubiłam kartkówki, pozwalały mi zdobywać piątki 😉 Niestety w dłuższej perspektywie idealnie realizowały zasadę „zaliczyć-zapomnieć”. Pamiętam, jak uczyłam się całych list nowych rzeczowników, których potem ani razu nie użyłam, nie spotkałam w żadnym tekście itp. Co się z nimi stało? Przepadły po kilku dniach. Szkoda mi tej energii, którą musiałam włożyć w suche pamięciówki.

Wiem, że pewnie nauczanie języka grupy dzieci, czy nastolatków nie jest prostym zadaniem. Nauczyciel ma do dyspozycji tylko 45 minut, a obok nauczania musi znaleźć czas na sprawdzanie wiedzy, jednak dzisiaj taka kartkówka ze słówek wydaje mi się stratą czasu, energii i potencjału, zarówno ucznia jak i nauczyciela.

Co moim zdaniem byłoby lepsze? Pewnie się ze mną zgodzicie, że idealnie wyglądałaby lekcja, podczas której każdy uczeń ma okazję i ochotę do wypowiedzenia się w obcym języku. Nie chcę jednak pisać o wymarzonym świecie, ale o rzeczywistych pomysłach na inne rozwiązania.

kartkówka ze słówek

KARTKÓWKA ZE SŁÓWEK – ALTERNATYWY

Jeśli krótki sprawdzian z małego zakresu materiału to może jednak…

  • Krótkie teksty/ zdania do przetłumaczenia (z języka polskiego na język obcy)

Wydaje mi się to idealną metodą na motywowanie do myślenia w języku, którego się uczymy. No i trzeba pisać poprawnie, więc naukę gramatyki i ortografii też zaliczymy.

 

  • Sprawdzian z definicji

Podajemy małą liczbę nowych słów, a uczeń musi dopisać krótką definicję słówka/wyrażenia. Im więcej opisywania i kombinowania tym lepiej 🙂

 

  • Dopisywanie synonimów

W podanych zdaniach w języku obcym trzeba zamienić wskazane słówka na inne o podobnym znaczeniu. Nie liczymy na jedną poprawną odpowiedź z klucza – doceniamy każdy przejaw kreatywności (mieszczący się w poprawności językowej – bo tego chcemy nauczyć)

 

Będę to powtarzać: nie jestem ekspertem, nie znam profesjonalnych zasad nauczania, ale bazując na swoim doświadczeniu, mogę stwierdzić, że kilka przetłumaczonych zdań i opisów uruchomią większą aktywność w nauce niż wypisane z pamięci słówka bez kontekstu i znajomości rzeczywistego użycia.

Jak to było u Was? Jakie macie doświadczenia?

A.

Więcej o różnych metodach i samodzielnej nauce języka znajdziesz tutaj.

  • anonim

    Uważam, że masz rację. Wykucie na pamięć pojedynczych słówek niewiele nam da, natomiast umieszczenie ich w zdaniach lub dopisanie synonimów – a i owszem!

  • Dalej są kartkówki ze słówek…

    • Można (i trzeba) sugerować zmiany, albo samodzielnie rozwijać tę naukę. Polecam budowanie zdań i uczenie się całych „mini tekstów”. Powodzenia! 🙂

  • Kiedy byłam w liceum o dziwo, słówek uczyłam się do większych sprawdzianów. Więcej mówiliśmy, niż pisaliśmy kartkówek. Nie powiem było to dobre. Na studiach było podobnie.
    Zgadzam się z tobą – kartkówka nie jest najlepszą metodą utrwalania słówek.

    • Melavien, polecasz jakieś sprawdzone metody nauki? 🙂

      • Nie, ponieważ każdy jest inny i pasuje mu inna metoda.
        Ja swoją wypracowałam na przestrzeni czasu i trochę przypadkiem. Zaczęło się od pewnej gry komputerowej, w która grałam z włoskim dubbingiem i tak zaczęła się moja przygoda i pierwsze kroki z tym językiem.
        Mam książkę do gramatyki włoskiej,ale korzystam z niej kiedy nie wiem jaki czas będzie odpowiedni.
        A języka samego w sobie uczę się z czasopism, gdzie niektóre teksty są też nagrane przez native speakerów. W ten sposób ćwiczę też wymowę.
        Także możesz spróbować tej metody, tylko pytanie czy będzie Ci pasowała.
        Jak mówię – wypracowałam ją na zasadzie przypadku i kilku wcześniej popełnionych błędów podczas nauki m.in angielskiego.

        • Bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Podobają mi się Twoje metody i uważam, że każdy może ich spróbować 🙂

          • Dziękuję 😉 (nie ma to jak zlajkować swój komentarz jak się nie patrzy uważnie ;p) Mam nadzieję, że to co napisałam będzie przydatne dla innych 😉

          • Komentarz zasługiwał na like!:)

  • Pingback: Gry i zabawy towarzyskie w nauce języka obcego()