Motyl i skafander – „wstrząsająca wizyta u rozbitka, który nawiedził szpital w Berck…”

Kategorie Motywacja,Po godzinach

Wracając do francuskich filmów i szukając inspiracji kinowych nie mogę nie wspomnieć o filmie, który od pierwszego spotkania wywarł na mnie ogromne wrażenie i do którego bardzo lubię wracać. Opowiem Wam dzisiaj o kilku symbolach, które mnie urzekły w filmie „Motyl i skafander”.

Motyl i skafander (Le Scaphandre et le papillon) jest adaptacją książki o tym samym tytule. Książki, która powstała w specyficzny i złożony sposób. Jean Dominique Bauby – redaktor francuskiego ELLE ulega wypadkowi, na skutek udaru mierzy się z tzw. zespołem zamknięcia. Jedyną drogą kontaktu ze światem pozostaje ruchoma lewa powieka. Jean-Do zaczyna używać alfabetu „mrugnięć”, w ten sposób rozmawia i… dyktuje swoją książkę. Poznajemy jego odczucia, refleksje, towarzyszymy mu w rehabilitacji i spotkaniach z rodziną. Relacja ze szpitala przeplata się ze wspomnieniami sprzed wypadku.

Kontrast wielu rozważań oraz niesamowite poczucie humoru w bardzo ciekawy sposób oswajają nas z jego tragicznym losem. Umiejętnie poprowadzona adaptacja sprawia, że mimo wagi tematu, wymowa filmu jest moim zdaniem bardzo optymistyczna. Ogromnie doceniam dokładność, z jaką reżyser stworzył adaptację książki. Nie zrezygnował z języka francuskiego (mimo że go nie znał!), zdjęcia zrealizowano w szpitalu w Berck – zadbano o każdy szczegół.

Motyl i skafander

Akcja filmu dzieje się w nadmorskiej miejscowości, pozwoliło to na wykorzystanie wieloznacznego motywu morza w różnych warstwach filmu. Już w czołówce słyszymy piosenkę La Mer*, która jest według mnie pochwałą dla zadowolenia z życia. Utwór kończy się słowami: La mer a bercé mon coeur pour la vie – Morze ukołysze moje serce na całe życie (na zawsze). Utwór powraca w filmie jak refren. Zwróciliście na to uwagę?

Jak każda adaptacja, ta też może zawieść fanów książki. Zaskoczeniem jest dosłowność w ukazaniu poczucia humoru Bauby’ego i pojawiająca się niespójność w ujęciach tego, co dzieje się w głowie bohatera. Ale jak zobrazować myśli w takiej trudnej sytuacji? Przy odbiorze tego filmu potrzebna jest odrobina dystansu, świadomości abstrakcji obrazów, które musimy uzupełnić własną refleksją. Film o chorobie i śmierci staje się jednocześnie pięknym obrazem o tym, czym naprawdę jest życie.

Wtedy w kinie mojej pamięci przesunęły się zapomniane obrazy…”

Kilkukrotnie w filmie „Motyl i skafander” pojawia się nawiązanie do powieści „Hrabia Monte Christo”. Sam Jean-Dominique fascynował się postacią hrabiego jeszcze przed wypadkiem. Teraz, kiedy jest poważnie chory, uwięziony, dostrzega podobieństwo swojego losu do historii ukazanej w powieści. Sam reżyser filmu mówi: „Wszyscy jesteśmy więźniami, więźniami naszych ciał. Wolność zdobywamy dopiero w ekstremalnych warunkach. Nie mówię, że każdy powinien przejść przez to, co Jean-Do, ale powinniśmy sobie to uświadomić.”

Zobaczcie, co pisał już A. Dumas na ostatnich kartach swojej powieści:

Il n’y a ni bonheur ni malheur en ce monde, il y a la comparaison d’un état à un autre, voilà tout. Celui-là seul qui a éprouvé l’extrême infortune est apte à ressentir l’extrême félicité. Il faut avoir voulu mourir, Maximilien, pour savoir combien il est bon de vivre. Vivez donc et soyez heureux”

– Na tym świecie nie istnieje ani szczęście, ani nieszczęście – porównujemy tylko stan obecny z tym, w jakim byliśmy. Tylko ten, kto doznał najokropniejszych niepowodzeń, zdoła odczuć najwyższe szczęście. Kto chciał umrzeć, wie, jakim skarbem jest życie. Żyjcie więc i bądźcie szczęśliwi…

Szczerze mówiąc, dopiero niedawno sięgnęłam po tę powieść, jestem w połowie II tomu. Niesamowicie wciąga:) Dla zainteresowanych oryginalną wersją: e-book dostępny na stronie TV5.

Serdecznie Wam polecam na długie jesienne wieczory!

PS. Wiecie, jaki jeszcze film nawiązuje (także swą fabułą) do historii o Monte Christo?

* piosenka „La Mer” powstała w 1943 roku w… pociągu, ale autor zwlekał z jej wydaniem trzy lata – jego zdaniem była za mało „swingowa”. Fajnie, że w końcu postanowił ją pokazać światu, bo wygląda na to, że bardzo się spodobała – stała się hitem, dzięki któremu Charles Trenet zdobył sławę poza granicami Francji:) Doczekała się też angielskiej wersji np. tej. Prawda, że przyjemnie? Nie chowajcie swoich dokonań do szuflady!

Cytaty pochodzą z książki „Skafander i motyl” oraz z „Hrabiego Monte Christo”, wypowiedź reżysera – wywiad w magazynie FILM, styczeń 2008

A.