Minimalizm w nauce języka obcego, czyli o tym, jak wyrzuciłam wszystkie fiszki

Kategorie Metody nauki,Motywacja

UMIŁOWANIE PROSTOTY

– narodziło się z przesytu, naturalnie stawiło opór nadmiarowi, przemawia do nas w wielu dziedzinach życia. Tyle słyszymy o minimalizmie: prostota w kuchni, kosmetyczce, szafie, biblioteczce… Skrajni minimaliści polecają, żebyśmy mieli w domu tylko tę książkę, którą aktualnie czytamy. Pozostałe możemy komuś ofiarować, oddać, pożyczyć, wymienić/sprzedać. Niczego nie gromadzimy!

A jak to jest u Was materiałami do nauki języka? U mnie było naprawdę kiepsko. Gromadziłam wszystko: kserówki, podręczniki, ćwiczenia, zeszyty, sprawdziany (sic!), notatki i notatki z notatek… i fiszki – cała szuflada ręcznie zrobionych fiszek. Czy zajrzałam do nich po raz kolejny? Nigdy.

Po co przetrzymywałam zadania maturalne, ćwiczenia odmian czasowników i zeszyty z wierszykami i rysunkami? Wierzyłam, że to dorobek niezbędny do dalszej nauki. Do wielu z tych rzeczy miałam oczywiście niemały sentyment, ale większość  mogłam z czystym sumieniem wyrzucić. Część oddałam i sprzedałam. Z kilku kartonów i segregatorów ograniczyłam się do jednego uporządkowanego pudełka cennych materiałów, które trudno byłoby ponownie zdobyć. Zostawiłam perełki 🙂

Jeśli chcemy samodzielmnie szlifować znajomość języka, zbieramy materiały z różnych źródeł, kopiujemy, drukujemy i przepisujemy. Często też podczas kursów i indywidualnych lekcji, dostajemy materiały i teksty z wielu dziedzin. Fajnie, że możemy liczyć na taką różnorodność, ale co się dzieje z kserówkami i dodatkowymi listami słówek po lekcji? Nieznany ich los!

less-is-more-791109_1920

Zachęcam Was do surowej selekcji i systematycznego przeglądu materiałów. Nie odkładajcie zbyt wielu kopii i notatek na później do nieuporządkowanej teczki. Nigdy ich nie odnajdziecie, gdy będą potrzebne. Nie krytykuję rozmaitości źródeł i metod. Wiecie, że sama polecam otaczanie się językiem i korzystanie z wielu form nauki. Przestrzegam natomiast przed nadmiarem (ciekawych) materiałów „na potem”/ „do powtórki”. Czy będziecie mieli na nie czas? Będziecie pamiętali, dlaczego trafiły do teczki „Francuski” albo „Gramatyka”?

Przemyślcie swoje metody nauki, udoskonalajcie je. Budujcie dopasowaną do siebie idealną biblioteczkę, która będzie Wam skutecznie służyć. Po przerobieniu ćwiczeń, możecie się ich pozbyć i wymienić na nowe. Z jednego dobrego podręcznika i repetytorium można się bardzo dużo nauczyć. Wiem, że czasami nowa książka, kurs czy piękny zeszyt mogą być równie kuszące jak sukienka na wyprzedaży. Może nie zawsze będą to najlepiej wydane pieniądze. Wybierzcie minimalizm: ulubiony słownik, gramatykę i metodę nauki. Jeśli będzie to przepisywanie zdań, nie przechowujcie każdej zapisanej karteczki 😉

  • Ja cały rok zbieram wszystkie papierzyska i raz do roku robię generalne wyrzucanie papierów (przed wakacjami). Zajmuje mi to kilka godzin i jest bardzo męczące. W dodatku okazuje się, że do większości kserówek, notatek i fiszek zajrzałam tylko raz.
    Twój pomysł z kontrolą tego na bieżąco jest bardzo dobry, ale z moim bałaganiarstwem- niezwykle trudny do zrealizowania. 🙂

    • Super, że zdajesz sobie z tego sprawę i porządkujesz materiały. Raz do roku to i tak dosyć często 🙂 Nie odważyłam się nazwać tego bałaganiarstwem, ale u mnie też tak to wyglądało. Może jakieś wiosenne porządki? Powodzenia!

  • Pingback: PIĄTKA! Polecenia #4 - PARDON MY FRENCH()