tradycyjna nauka języka obcego

Ostatnio zajmowaliśmy się nowoczesnymi metodami poznawania języka obcego: Facebook, YouTube, lekcje na Snapchacie. Wow! Więcej i więcej możliwości. Dziś  powzdychamy z sentymentem do technik, jakie mogli stosować nasi rodzice i dziadkowie. Nie mieli łatwo ani z podróżowaniem (o tym może kiedy indziej), ani z dostępem do obcojęzycznych źródeł. Sami zobaczcie.

Kilka lat temu dostałam od mieszkającej w Polsce Francuzki skarby z poprzedniej epoki. Uczyła ona swoją córkę francuskiego w domu. Dawno temu ją uczyła, mając do dyspozycji raczej tradycyjne metody nauki języka obcego. Jak wyglądały materiały, z których korzystała w latach 70-tych?

PODRĘCZNIK W STYLU RETRO

Un jour j’irai à Paris (PZWS, 1973) – niezwykle motywujący tytuł, musicie przyznać. To podręcznik dla liceum ogólnokształcącego. Domyślam się, że francuski nie był wtedy zbyt popularny w szkołach podstawowych. Nie zdziwiłabym się, gdyby lekcje francuskiego w podstawówce były dostępne tylko w największych miastach. Podręcznik jest pełnym kursem (30 lekcji) dla początkujących, jednak bardzo szybko przechodzi do bardziej skomplikowanych zagadnień. Każda lekcja to standardowo  opowieść albo dialog, ćwiczenia do tekstu i elementy gramatyki. Fajnie, że cały kurs wydany przez PZWS jest po francusku. Dzisiaj jesteśmy już oswojeni z  obcojęzycznymi podręcznikami wydanymi przez międzynarodowe wydawnictwa.

tradycyjna nauka języka obcego

 

UWAGA, PRACA DOMOWA Z PODRĘCZNIKA

Bardzo zaskoczył mnie pomysł, żeby elementem pracy domowej było „odmienianie zdania”. Po każdej lekcji mamy kilka czasowników, których odmianę powinniśmy powtórzyć, ale też całe zdanie, które należało „odmienić przez osoby” np. Conjuguez la phrase: „Demain je n’irai pas au cinéma”. Najlepsze rozwiązania są najprostsze, prawda? Ponieważ gramatyką francuską rządzą czasowniki, powinniśmy się ich uczyć skutecznymi sposobami – może właśnie odmieniając całe zdania. Komu wystarczyłoby cierpliwości? Ten ma szanse wygrać walkę z koniugacją.

Urzekł mnie też zapis ćwiczenia intonacji, gdzie zdaniom towarzyszą strzałki w górę i w dół albo też kolejne sylaby umieszczone na kilkustopniowej skali, tak żeby uczeń mógł czytać melodię zdania, trochę jak z nut 🙂 Super, że zwracano na to taką uwagę!

Pracy domowej jest sporo. Znajdziemy też polecenia typu „Apprenez la poésie par coeur”, „Retenez les proverbes”. Można było wykazać się inwencją. Na końcu książki umieszczono  podsumowanie każdej lekcji z kursu i oczywiście niezbędnik gramatyczny z koniugacją i znakami ortograficznymi. Dopiero tutaj dowiedziałam się, że te dwie kropeczki to tréma 🙂

tradycyjna nauka języka obcego

 

LEKCJE Z RADIA

Parlez-vous français? Le français par la chanson – zeszyty wydawane przez Polskie Radio, a raczej Redakcję Lingwistyczną Programów Oświatowych i Popularnonaukowych Polskiego Radia (brzmi wystarczająco poważnie?), Kurs polegał na tym, że zainteresowani słuchali audycji z piosenkami w radio, a do tego mogli dokupić w kiosku zeszyt z czterema lekcjami (na cały miesiąc). Cena jednego zeszytu to 5 zł. Program w radio trwał 15 minut i nadawany był raz w tygodniu wieczorem. Po dwóch dniach powtarzano odcinek o 6:15 (co my wiemy o motywacji do porannego wstawania, żeby móc posłuchać lekcji francuskiego w radio?!) Trzeba jednak docenić tę elastyczność. Nie zdążyłeś wieczorem, może jesteś rannym ptaszkiem, powtórzymy audycję specjalnie dla Ciebie.

 

tradycyjna nauka języka obcego

 

Każda lekcja to aż pięć zagadnień gramatycznych wyjaśnionych na przykładach z piosenki. Repertuar był bardzo różny, od pieśni patriotycznych do hitów Mireille Mathieu. Widać tu troskę o poszerzanie kontekstów oraz przekazywanie wiedzy o kulturze i historii Francji. Każdy zeszyt zawiera mały kącik encyklopedyczny, w którym znajdziemy informacje o wspomnianych wcześniej osobach i wydarzeniach.

 

tradycyjna nauka języka obcego

 

Jeśli chcielibyście posłuchać, zostawiam kilka przykładów. Tradycyjne metody nauki języka obcego u źródła (w Internecie jest wszystko):

Le Chant du Depart – francuska pieśń rewolucyjna z 1974 roku (nie ma lekko)

La dernière valse – Mireille Mathieu i jej ostatni walc

I mój ulubieniec! – Trois jeunes tambours – tradycyjna pieśń francuska, tłumaczenie tytułu: Trzej młodzi dobosze. Kim jest dobosz? Zaszliśmy chyba wystarczająco daleko 🙂

GRAMATYKA

Współtwórcą zeszytów i audycji radiowej był Antoni Platkow, znany filologom i innym frankofilom z tej książki, która chyba wciąż przewija się przez (nawet te najnowocześniejsze) laboratoria fonetyczne romanistów, gdzie „Wymowa francuska” to podstawa. Wiecie, że ten autor współtworzył też kurs francuskiego wydany na płytach winylowych? Są tu jacyś kolekcjonerzy? To dopiero gratka!

Mówiąc o dorobku Antoniego Platkowa i jego książkach teoretycznych powstałych w latach 70-tych, trzeba wspomnieć o Henryku Łebku, którego „Zarys gramatyki francuskiej” z 1967 roku, też jest wciąż używany. Ostrzegam jednak, że na przekór tytułowi, jest to coś więcej niż zarys i może niektórych solidnie odstraszyć od gramatyki francuskiej. To już kompleksowa podstawa dla filologów zakręconych na punkcie morfologii i składni (zabawa z francuskimi pojęciami takimi jak: przydawka, długość samogłosek, kategorie przysłówków i uwaga: zdanie poboczne przyczynowe). Trzeba jednak oddać szacunek temu podręcznikowi, który jest bardzo solidnym kompendium gramatyki opisowej języka francuskiego. Zawiera też m.in dodatek z uwagami o interpunkcji, która prędzej czy później może się przydać. Nie wiem, czy istnieje drugie takie opracowanie w języku polskim.

LUBIĘ TO!

Podsumowując, tradycyjne metody nauki języka obcego i lekcje w stylu retro mogą być interesujące. Zawsze fajnie dowiedzieć się czegoś o stosowanych wcześniej metodach. Mało tego, można z nich wciąż czerpać. Niektóre źródła nie straciły na aktualności i wciąż są używane, mimo swojej półwiecznej historii. Niebywałą zaletą naszych czasów jest to, że możemy swobodnie wybierać między klasycznymi podręcznikami, kolekcją winyli, YouTube’em, kursem językowym i spontanicznym lotem do Francji. Ciekawe, jakie jeszcze możliwości spotkamy na swojej drodze. 40 lat temu nikt nawet nie mógł podejrzewać, że inspiracje do nauki języka będzie można czerpać z czegoś takiego jak blog.

Mam nadzieję, że są to inspiracje!

A.

PS Dobosz – tarabaniarz, grający na bębnie w orkiestrze wojskowej (tambour (m) – bęben)

PS Jeśli chodzi o radiowe lekcje dzisiaj, znalazłam audycję Język francuski z serii Polskie Radio Dzieciom. To krótkie opowiadania dla dzieci, w których francuski przeplata się z polskim. Audycję współtworzy Instytut Francuski.

Kiedyś to było fajnie! Old school w nauce języków obcych
  • Bardzo interesujący wpis. 🙂 Niestety nie uczę się francuskiego, ale przy nauce innych języków faktycznie często sięgam po internetowe źródła, choć nie do końca im ufam, więc książki zostają na pierwszym miejscu.
    Odmienianie całego zdania to moim zdaniem świetna, choć czasochłonna metoda nauki.
    Ja w nauce angielskiego często uczę się całych zdań, a je potem rozbieram na słówka, bo jest to dla mnie pewniejsza i skuteczniejsza metoda niż nauka słówek i usilne próby złożenia ich w poprawne zdania. Polecam taki sposób początkującym. 😉

    • Ja uwielbiam internetowe źródła, gdzie możemy obcować z żywym językiem, ale książki lubię jeszcze bardziej i nie wyobrażam sobie ich nie mieć, wręcz muszę się powstrzymywać przed ich ciągłym kupowaniem. Fajnie opisałaś tę metodę nauki, lepiej rozkładać zdania na słowa, niż ze słów składać zdania 🙂